Artykuły

Jeśli nie Bóg – to co możemy zaoferować w zamian?

Jeśli nie Bóg – Dołączyłem do AA w 1993 r., po 6 sesjach z doskonałym terapeutą. Zostały one zorganizowane przez mojego pracodawcę po tym, jak przyznałem się do problemu z alkoholem.

Jeśli nie Bóg – Psycholog zasugerował, że jestem alkoholikiem i powinienem iść do AA. Proste! Poczułem ulgę, ale niepokoiły mnie sprawy związane z Bogiem. Słyszałem o AA od dzieciństwa i wiedziałem, że jest ono silnie związane z religią. Mimo, że terapia pozwoliła mi opanować niepokój, zdecydowałem się jednak tam pójść. Po trzech miesiącach uczestnictwa w mityngach jeden z członków AA zasugerował, żebym uczynił „zbiorową mądrość” moją siłą wyższą. Ta rada była dla mnie pomocna.

Kochałem AA od początku, słuchałem jak wielu członków mówi otwarcie o lękach, troskach i problemach życiowych, jakie były i moim udziałem podczas lat picia. Teraz, 27 lat później wciąż jestem trzeźwy i wiem, że ważne jest, aby inni dostali to, co dało mi AA. Jestem pewien, że nie może tu być nacisku na wiarę w niebiańskiego stwórcę. Ja sam miałem szczęście, że od początku nikt nie nalegał, że muszę mieć kontakt z Bogiem w swoim życiu, co nie znaczy, że nie słyszałem tego na wielu mityngach.

Z moich obserwacji wynika, że wielu ludzi miało prawdziwą wiarę i szczerze, spokojnie o tym mówiło. Inni prowadzili religijną krucjatę, szarżowali z zapałem dorównującym wściekłemu bykowi. Sądzę, że trzeźwość jest dla nich produktem ubocznym. Ci drudzy osiągają raczej odwrotny efekt, bo takiemu kalwinizmowi brakuje ciepła. Powoduje odejście z AA wielu osób potrzebujących pomocy.

Muszę przyznać, że też chciałem znaleźć się w głównym nurcie.

Rozumiem teraz, że miało to związek z potrzebą pełnego uczestnictwa i akceptacji, a także z prawdziwym podziwem dla prawości ludzi, których lubiłem. Jednak mój racjonalny umysł sprawił, że pozostałem osobą niewierzącą. Ujawniłem się jako ateista ponad 12 lat temu na, jednym z mityngów. Kolega, który był wtedy około dwóch lat trzeźwy (myślę, że nadal jest), wypowiadał się po mnie i z dumą stwierdził, że słowo Bóg jest tak często wymieniane w Wielkiej Księdze, że można z tego wywnioskować, iż Bóg musi istnieć! Pozostali uczestnicy mityngu coś tam wymamrotali i skinęli głowami. Ta nielogiczna i absurdalna dedukcja podważyła to, co w AA uważałem za pomocne i upewniła mnie w ateizmie.

Mniej więcej w tym właśnie czasie skończyłem lekturę książki Richarda Dawkinsa „The God delusion” (Iluzja Boga). Tej nocy pomyślałem sobie (po uspokojeniu się!), ile razy Dawkins użył słowa Bóg? Idąc poprzednim tokiem rozumowania powinienem uznać, że Bóg nie istnieje! To skłoniło mnie do zbadania, w jaki sposób koncepcja nadprzyrodzonej mocy stała się akceptowalnym wyjaśnieniem naszego ludzkiego istnienia. Ta wycieczka warta była zachodu.

Moja podróż w AA trwa nadal, a na pierwszym miejscu zawsze stawiam trzeźwość. Wciąż staram dopracować najlepsze i najbardziej skuteczne metody powstrzymania mnie od wypicia pierwszego drinka. Wydaje się że kluczowe są umiejętności zachowania uczciwości i zwracania się o pomoc, gdy jej potrzebujemy. Oczyściłem dom, dokonałem stosownych zadośćuczynień, podejmowałem służby. Z mniejszym powodzeniem zbadałem głębiej zakorzenione mankamenty i wady charakteru. Wracały nieraz, by mnie ugryźć w różnych życiowych momentach. Zmagałem się z wieloma kłopotami. Czasami wygrywałem, czasami nie. Czy podświadomie czekałem na Zeusa? Nie sądzę. Moje życie i trzeźwość są teraz lepsze, ale pewnie nie musiałem do tego stanu docierać tak długo.

Założenie nowej grupy

Niedawno pomogłem w założeniu świeckiej grupy AA w mojej okolicy. Zawsze będę uchylać z szacunkiem kapelusz w podzięce za co zaczął Bill W. i inni weterani, ale teraz już czas jest powiedzieć dość, wystarczy. Nadal polecam Wielką Księgę, ale jako dokument historyczny. Nigdy nie dałbym jej do czytania nowicjuszowi. Warto wiedzieć jaki wpływ miała religia i opowieść o Bogu na historię powstania Wspólnoty AA w Ameryce Północnej lat 30-tych XX wieku. Pomocna może być tu książka nieżyjącego już Ernesta Kurtza, „Not-God: A History of Alcoholics Anonymous”. Relacja Billa W. z jego ostatnich doświadczeń jako pacjenta Towns Hospital pomaga zrozumieć jak do tego doszło. Co prawda, w AA w Wielkiej Brytanii Bóg odgrywa niewielką rolę w trakcie mityngów, ale religijność Wielkiej Księgi i innej literatury zniechęca do wstąpienia w szeregi Wspólnoty wielu potencjalnych kandydatów.

Preambuła wraz z Tradycjami 3 i 5 odgrywają coraz większą rolę w tym, jak przedstawiam AA nowicjuszowi. Oczywiście, nowi członkowie potrzebują też Programu. Atakowanie nurtu tradycyjnego w AA jest nieskuteczne i często obraźliwe. Człowiek, który jeszcze się trzęsie po ostatnim piciu, nie tego potrzebuje. My, ateiści, agnostycy, wolnomyśliciele musimy pokazać, jak można „rozwiązać nasz wspólny problem”.

Jak dokładnie zamierzamy to zrobić? Nie miejmy zbyt wielu priorytetów, nie dublujmy wysiłków, nie pracujmy nad różnymi celami. Jeśli mamy pozostać integralną częścią AA (a mam gorącą nadzieję, że tak będzie), myślmy w jaki sposób możemy to zrobić? Jak najlepiej przedstawić liczne i różne świeckie wersje 12 Kroków? Czy możemy, przy powszechnej akceptacji, mieć Kroki i Tradycje, ale bez Boga?

Wspólne stanowisko

Teraz, w 2021 roku, wolnomyśliciele AA muszą skorzystać z okazji i opracować stanowisko, które będzie jasne i łatwe do zrozumienia. Powinniśmy to zrobić razem. Ze swojej strony będę szukał innych agnostyków, zwłaszcza na Wyspach Brytyjskich, aby wspólnie pomyśleć o ujednoliconym podejściu. W skali świata potrzeba nam kilku ważnych platform wymiany informacji, które pomogą utorować drogę. Niektóre istnieją teraz, ich formalne uznanie byłaby świetnym początkiem. Jeśli zgadzamy się, że to nie jest Bóg, to co możemy i powinniśmy zaoferować w zamian wciąż cierpiącemu alkoholikowi?

Brendan F. pochodzi z Irlandii, ale mieszka i pracuje w Wielkiej Brytanii od 1987 roku. W 1993 roku wytrzeźwiał i zaangażował się w tworzenie świeckich grup AA w swojej okolicy. Uważa, że ​​Wielka Księga powinna pozostać ze względu na trudności w uzyskaniu konsensusu co do potrzebnej skali wymaganych zmian, ale całkowicie nowa publikacja dla wolnomyślicieli byłaby dla Wspólnoty dobrym rozwiązaniem. Mieszka w Londynie ze swoją wieloletnią partnerką i trzema dorosłymi pasierbami. To jego pierwszy artykuł opublikowany na stronie związanej z AA.

Tłumaczenie za zgodą administratora strony AA Agnostica.