Aktualności

Trzeźwienie VS Koronawirus

Czas pandemii koronawirusa COVID-19 jest testem dla wszystkich ludzi, których kraje zostały nim dotknięte. Dotyczy to zarówno tych „zdrowych” (wolnych od nałogów), jak i uzależnionych. Zostaliśmy zamknięci w domach. Z jednej strony myśleliśmy, że będzie pięknie, zostanę w domu z rodziną, spędzimy czas razem, pogramy w gry planszowe, nadrobię zaległości w czytaniu książek, oglądaniu seriali. Przecież to nie może trwać wieki. Dwa tygodnie i wszystko wróci do normy.

Trzeźwienie. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Zwolnienia z pracy, zamknięte punkty rozrywki, restauracje, siłownie, kosmetyczki, fryzjerzy i barberzy, kręgielnie, ecape roomy, kina, teatry i wiele innych „umilaczy” życia codziennego. To wszystko było i w jednej chwili nie ma. Dodatkowo w mediach mowa jest w kółko o ilości osób zakażonych, ilości zgonów i jak to wszystkiego brakuje. Zero pozytywnych informacji, zero nadziei, która jest do życia wg mnie potrzebna.

Trzeźwienie vs koronawirus
REZYGNACJA Z PRZYJEMNOŚCI

Ja sam bardzo dużo korzystałem z „rozrywek” zarówno dla ciała, jak i ducha. Siłownia 3-4 razy w tygodniu ze ścisłą współpracą z trenerem personalnym, masaże sportowe raz w tygodniu, uprawianie nordick walking. Weekendami wyjście do kina na dwa a nawet trzy filmy. Wyjście do teatru lub na koncert co jakiś czas. Korzystanie z miejsc rozrywki takich jak escepe room, wyjazdy zagraniczne, czy zimą morsowanie. Bardzo ważną częścią mojego życia od ponad 3,5 roku są Mityngi AA. Mimo, że stacjonarnie chodzę na jedno spotkanie w tygodniu, jest to dla mnie bardzo ważne pod względem zarówno terapeutycznym jak i psychicznym. W jednej chwili trzeba było z tego zrezygnować.

UTRATA PRACY, PRZESTÓJ, ZAMKNIĘCIE BIZNESU

Słyszy się w mediach, że bardzo dużo firm musiało zostać zamkniętych. Że firmy, żeby przetrwać zmuszone są do zwolnień wszystkich lub przynajmniej części pracowników. Ludzie z dnia na dzień tracą pracę, tracą firmę, na którą ciężko pracowali często całe swoje życie rezygnując z przyjemności. Teraz okazało się, że ciężka praca nie popłaca, gdyż w jednej chwili można stracić wszystko na co pracowało.

ZAMKNIĘCIE W DOMU

Zostaliśmy zamknięci w swoich czterech ścianach. Z dnia na dzień wchodziły w życie coraz to większe restrykcje. Wyjść z domu można było tylko do pracy, lekarza i sklepu. Ewentualny spacer wchodził w grę z psem lub z małym dzieckiem. Rozłączono rodziny i nie można było wyjść razem z domu, mimo, że żyje się i mieszka w jednym domu. Dzieci zmuszone zostały zostać w domu i pobierać e-edukację. Pracujący często zmuszeni zostali siedzieć w domu lub pracować zdalnie.

NARASTAJĄCA FRUSTRACJA

Wszystkie wymienione czynniki jak i zapewne wiele innych powodują narastanie frustracji, której nie ma gdzie wyrzucić i rozładować. Często rodzice pracują w domu zdalnie, dzieci w tym samym czasie uczą się zdalnie, sąsiedzi robią remonty. Powstaje hałas i brak możliwości skupienia się. Początkowa ekscytacja spowodowana możliwością spędzenia czasu w domu z rodziną zamienia się w gniew, złość. Pojawia się znudzenie, marudzenie, wszystko zaczyna drażnić i przeszkadzać. Chce się wyjść, uciec, ale nie można. Nie ma alternatywy, gdzie te złe emocje wyładować.

ROSNĄCA PRZEMOC

Narastająca frustracja, niemoc i złe emocje mogą i często przeradzają się w przemoc domową. Można przeczytać wiele artykułów, gdzie telefony zaufania nie przestają dzwonić. Dochodzi do przemocy fizycznej wobec współmałżonków, wobec dzieci czy wobec zwierzą. Brak możliwości rozładowania emocji poprzez np. sport czy zwykłe wyjście na spacer powoduje rozładowanie jej na domownikach.

ALKOHOLIZM

Wątek bardzo mi bliski, gdyż sam jestem Alkoholikiem. Natchnieniem do napisania tego tekstu było kilka przeczytanych artykułów, w których była mowa o wzroście liczby osób uzależnionych od alkoholu, o wzroście spożycia alkoholu czy nawet powrotu do picia przez trzeźwiejących Alkoholików. Patrząc na siebie wstecz, gdy nie miałem u swojego boku najbliższej mi osoby (narzeczonej) i będąc czynnym alkoholikiem, cieszyłbym się z zaistniałej sytuacji. Zamknięcie w domu, praca zdalna, nie muszę jeździć samochodem. Żyć nie umierać. Można na okrągło pić. Jestem Ateistą, ale jakbym miał swojego Boga jakkolwiek go pojmuję, to bym przebywał z nim na okrągło, wielbiłbym go, rozmawiałbym z nim, modlił się, przyjmowałbym go w dawkach śmiertelnych, dbałby, żeby był ze mną non stop. Na tamte czasy jakbym tego Boga miał to byłby nim alkohol.

W przeczytanych artykułach o spożywaniu alkoholu mowa była też o wzroście liczby telefonów na infolinie związane z problemami alkoholowymi od kilkunastu dziennie do kilkuset. Dzwonią nie tylko Alkoholicy, ale i ich rodziny, które nie mogą poradzić ze zwiększoną ilością spożywanego alkoholu. Narasta też przemoc domowa w tych domach. Negatywne emocje plus alkohol to dla bliskich do dawka niewyobrażalnie zła.

Alkoholizm – ciąg dalszy

Nie da się ukryć, że na Mityngi AA uczęszczają różni ludzie. Część z nich ma lub mogła mieć kontakt z chorymi na koronawirusa, część podchodzi lekceważąco do restrykcji oraz do zachowania ostrożności, a część jest nadto ostrożna i na dmucha na zimno. Początkowo część osób sama zrezygnowała ze stacjonarnych Mityngów a później zakazano nam gromadzenia się, przez co nie mogliśmy się już w ogóle spotykać.

Alkoholik to nie tylko „menel” spod monopolowego, brudny, bez wykształcenia, bez domu żebrak. Alkoholik to także biznesmen, to także osoba zajmująca wysokie stanowiska w firmach, to także osoby wysoko wykształcone, to także celebryci czy politycy. Choroba ta nie wybiera. Pomaga jedynie spaść z każdej wysokości na samo dno.

Pojawiła się alternatywa. Mityngi online za pomocą różnych komunikatorów. Sam współuczestniczyłem w zorganizowaniu Mityngu online dla swojej grupy macierzystej. Jest to rozwiązanie często ratujące życie. Mamy kontakt z innymi alkoholikami dzieląc się siłą i nadzieją. Nie jesteśmy sami. Niestety nie wszyscy mają możliwości skorzystania z tego rodzaju udogodnień. Nie wszyscy wiedzą o Mityngach online, nie wszyscy mają możliwości i umiejętności do korzystania z dobrodziejstw technologii. Są skazani na samych siebie i walkę ze swoimi słabościami, którą niestety przegrywają.

GDZIE JEST BÓG?

Słyszę na Mityngach od innych Alkoholików, że ta epidemia jest dla nich sprawdzianem wiary w swojego Boga. Że to wszystko dzieje się po coś i Bóg pokazuje im nową ścieżkę Usłyszałem nawet stwierdzenie, które mnie wewnętrznie zbulwersowało, że „śmierć mojej mamy była po coś. Bóg chciał przez to nauczyć mnie…”. Z drugiej strony często na Mityngach słyszy się o pozbywaniu się wad charakteru jakimi są egoizm i egocentryzm. Z jednej strony mam prosić Boga o pozbawienie mnie tych wad, a z drugiej strony ten sam Bóg zabiera mi (zabija wręcz) bliską mi osobę, żebym mógł zrozumieć wartość życia i trzeźwienia? Dla mnie to nie jest żadna pomoc wszechmogącego a wręcz odwrotnie.

Idąc dalej tokiem rozumowania religijnego świata (nie tylko Alkoholików) to właśnie ów Bóg z różnych religii czy jakkolwiek go pojmuje musiał zesłać na nas epidemię. Tylko po co? Żebym mógł modlić się do niego, żeby pomógł mi nie pić i żeby mnie nie zabierał z tego świata? Przecież koronawirus zabija zarówno złych i dobrych. Nie patrzy, czy żyję zgodnie z Biblią, Koranem czy tradycyjnymi krokami AA. Jeżeli Bóg zesłał epidemie lub na nią pozwolił to wg mojego rozumowania ten sam Bóg zabija setki tysięcy ludzi dla „mojego trzeźwienia”, to ja dziękuję takiemu Bogu. Wolę bez… Dla mnie jest to nie pojęte i bardziej frustrujące niż sama epidemia.

MOJE ŻYCIE W CZASACH EPIDEMII

Jak już wspomniałem wcześniej jestem Alkoholikiem i Ateistą. Mieszkam razem z narzeczoną w mieszkaniu 34,5 metra bez balkonu. Nie mamy dzieci. Zajmuję wysokie stanowisko w firmie, w której pracuję i mam pośredni wpływ na decyzje w niej zapadające. Jestem też odpowiedzialny za szukanie rozwiązań, żeby firma przetrwała.

Praca

Od początku epidemii w Polsce mogłem częściowo pracować zdalnie, wystarczyło, że raz na tydzień pojawię się w firmie, w której pracuję wraz z moją narzeczoną. Jeden dzień wytrzymaliśmy pracując zdalnie. Na małym metrażu, gdzie każdy ma swoje zadania, rozmawia przez telefon i rozprasza drugą osobę spowodowały, że postanowiliśmy jeździć do biura. W biurze każdy z nas siedzi w osobnych pomieszczeniach a pozostali pracownicy pracowali zdalnie lub przebywali na opiece nad dziećmi. Tym krokiem zadbaliśmy o swój komfort nie dopuszczając do wcześniej opisanej frustracji, zachowując jednocześnie bezpieczeństwo minimalizując ryzyko zakażenia się wirusem.

Jednocześnie dodatkowy stres związany z pracą spowodowany był decyzjami, które były do podjęcia. Zwalniać pracowników, czy też nie? Częściowym rozwiązaniem była „tarcza” rządowa z której skorzystaliśmy. Wszelkie czynności związane ze skorzystaniem z pomocy rządu spadła na mnie i narzeczoną. Decydowaliśmy o losie innych ludzi. Nie są to pozytywne emocje. Nasze działania zostały przyjęte ze zrozumieniem, nie mniej wiązało się z wyjściem ze strefy komfortu co dla mnie jako Alkoholika nie jest wskazane.

Sport

Jak wspomniałem wcześniej 3-4 razy w tygodniu uprawiałem sport. W jednej chwili zamknięto klub, do którego chodziłem. Miałem 2 wyjścia: albo poddać się i nic nie robić, albo ćwiczyć w domu. Wybrałem to drugie. Nie zawsze udawało się ćwiczyć (brak chęci i motywacji) niemniej jakiś ruch był. Szybko też pojawiła się możliwość współpracy z naszym (moim i narzeczonej) trenerem personalnym online, co spowodowało powrót chęci i motywację do treningów. Jest to odskocznia dzięki czemu wyładowuje np. stres spowodowany pracą.

Mityngi

Nie mogę chodzić na Mityngi stacjonarne do swojej grupy macierzystej. Dla mnie uczęszczanie na ten Mityng jest bardzo ważny (pomijając, że jestem jedyny „ten inny”, bo nie mam Boga) i zbawienny. W mojej grupie macierzystej niestety są pełnione 2 służby, Skarbnika (czyli ja) i Rzecznik. Jednego dnia Rzecznik zadzwonił do mnie czy nie uruchomimy Mityngów AA naszej grupy. Tak też się stało. Poprowadziłem pierwszy Mityng i od tamtego czasu spotykamy się online. Drugim i równie ważnym dla mnie są Mityngi grupy AA w AA, gdzie już nie jestem jedyny „ten inny”, tylko czuję się „swój” i gdzie poznaje alternatywną drogę do trzeźwienia nie tracąc swoich wartości i przekonań.

Inne rozrywki

Tęskno mi za chodzeniem do kina, teatru. Smutno mi, że nie mogłem pojechać do Chorwacji, żeby trochę odpocząć i wziąć udział w zawodach sportowych. Brakuje rozrywek takich jak Escape room czy też zwykłego spotkania się co jakiś czas z ludźmi (osobiście). Niestety nic nie mogę na to poradzić i muszę szukać innych rozwiązań, dzięki którym mój HALT nie zostanie zaburzony i przez co przyjdzie mi chęć napicia się.

Da się…

Da się przetrwać w tym ciężkim czasie. Zaprzestanie picia wyłączyło u mnie użalanie się nad sobą, gdy jest źle i włączyło tryb działania. W większości przypadków swoje lenistwo zamieniłem w zaletę i to właśnie z lenistwa szukam rozwiązań alternatywnych ułatwiających mi życie zarówno codzienne jak i to trzeźwe.

Bez Boga

Cieszę się, że jestem Ateistą. Cieszę się, że odzyskałem kontrolę nad swoim życiem i nie muszę go nikomu/niczemu powierzać. Ja sam chcę nie pić i ja sam szukam rozwiązań dla mnie właściwych, żeby do picia nie wrócić. Ja sam postanowiłem przyjść do AA i czerpać siłę i nadzieję od innych ludzi, którzy pragną zaprzestania picia. Łączy nas jeden wspólny cel: nieść posłanie innemu alkoholikowi dzieląc się swoim doświadczeniem, siłą i nadzieją. Ja wiem, że nie jestem sam i jeżeli będę potrzebował pomocy to uzyskam ją od drugiego Alkoholika, człowieka. Dla mnie siłą jest to, że ja świadomie podejmuję decyzje (zarówno dobre jak i złe) i jestem świadomy konsekwencji swojego postępowania. Nie muszę dziękować nikomu/niczemu za to, że coś mi się udało (bo niby to nie moja zasługa tylko Boga) i nie muszę karcić się za to, że coś mi nie wyszło (co złego to ja / co dobrego o Bóg).

Działajmy, bo warto. Michał Alkoholik

Trzeźwienie. Przeczytaj też o innych jego aspektach. Sięgnij też do innych stron.