AKCEPTACJA NA DZIEŃ DOBRY

Akceptacja – rano otrzymałam ciekawego SMS „każdego dnia uczę się akceptacji tego, co mam”. Tak, to prawda, bez akceptacji sytuacji w której się teraz znajduję nie ruszę do przodu. Bez natychmiastowej akceptacji siebie, nie zacznę „przerabiać” dwunastu kroków AA, czyli żyć dwunastoma krokami AA.

Akceptacja – Krok pierwszy: “Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu – że nasze życie stało się niekierowalne”. Zaczynam czytać czwarte polskie wydanie „Wielkiej Księgi” podstawowy tekst dla Anonimowych Alkoholików. Czuję jakiś zgrzyt, dyskomfort w całym ciele, bo słyszę wiele pytań bez odpowiedzi, czuję niepokój oraz brak pewności siebie, cieszę się jednak, że mam sponsorkę, bo sama nie dałabym rady…

Ja mam zaakceptować fakt: jestem alkoholiczką, mam poprosić siłę większą o zdrowy rozsądek, ja która nigdy, nikogo o nic nie prosiłam… Mam przyznać się do moich niegodziwości i jeszcze wyspowiadać się przed drugim człowiekiem… Ja mam uznać własną winę moich niepowodzeń życiowych, moich uzależnień (mam ich kilka – na dzisiaj to wiem), mam przeprosić osoby przez które tyle piłam, jeszcze dodatkowo zadośćuczynić im wszystkim. Nie ja tego nie zrobię… Jednak wiem, muszę a raczej chcę zrobić wszystko aby wytrzeźwieć.

Sama nie dam rady…

Inaczej nie dam rady, sama bez pomocy innej osoby, zginę, zapiję się na śmierć… Dzwonię do przyjaciółki, gadamy długo – jakaś myśl pojawiła się w mojej chorej głowie. Wiem na dzisiaj, że akceptacja to klucz to zmiany, do rozwoju. Jeśli chcę być akceptowana taką, jaką jestem, potrzebna mi jest dobra wola, abym mogła również akceptować innych takimi, jacy są. Im bardziej siebie akceptuję, tym łatwiej porzucam stare nawyki, bez których mogę się obejść. Łatwiej jest mi rozwijać się oraz zamieniać w atmosferze akceptacji. Moje, nasze miejsce to świat miłości oraz akceptacji.  

Aby to zrobić, pokazuję i mówię o swoich słabościach, kompleksach, rozmawiam o swoich wątpliwościach z moim sponsorem, przewodnikiem, koleżanką, czy zaufaną osobą. Nie walczę ze sobą, akceptuję to co jest, doceniam fakt, że doszłam do tego momentu w swoim życiu. Zamiast mówić sobie: nie ma żadnego problemu… wolę stwierdzić: na razie rzeczy są takie, jakie są, a nie takie, jakie chciałabym, żeby były.

Nie ja to wymyśliłam: akceptacja – inaczej odpuszczenie sobie, to wstęp do wszelkich zmian. Akceptacja to uznanie faktu, że jestem niedoskonała, bo czasami popełniam głupoty, mam słabe dni, nie muszę być miss piękności, nie muszę mieć wymiarów modelki, nie muszę posiadać wszystkich mądrości świata, po prostu nic nie muszę, mam być dla siebie dobra, nie katować się czymś, czego na dzisiaj nie rozumiem.

Akceptacja – uczę się codziennie…

Uczę się codziennie akceptacji kierując się wskazówkami:
1. Życie to życie, nie rozwiążę wszystkich problemów, poszukuję rozwiązań
2. Żyję „tu i teraz”, każdy dzień to nowy lepszy początek, nie żyję strasznymi wspomnieniami, ani wizją idealnych lepszych dni
3. Świadomie podjęłam pracę nad swoim rozwojem osobistym, na życiu wg dwunastu kroków
4. Nie żyję schematami, które mi kiedyś wmówiono – nigdy nie będziesz… nigdy nie osiągniesz… nie znajdziesz nigdy… nigdy więcej nie zaufasz… pamiętam, że 80% społeczeństwa to osoby uzależnione w przeróżnej formie, ich opinia jest ich własnym postrzeganiem świata.

5. Akceptuję rzeczywistość, a nie opinie. Opinia innych to tylko ocena, która wyłącznie zależy od sytuacji, w której się dana osoba znajduje. To oczywista prawda „punkt widzenia, zależy od miejsca siedzenia”. Treść twierdzenia to już opinia, która może być całkowicie oderwana od rzeczywistości
6. Zastanawiam się, czy brak akceptacji siebie nie jest wynikiem depresji – udaję się wtedy po pomoc do lekarza.

Oberwuję…

7. Obserwuję siebie i słucham swoich stanów emocjonalnych, poszukuję rozwiązań codziennie i proszę cały wszechświat, o pomoc w rozwiązaniu trudnych momentów w moim życiu. Wiem jedno – jeśli moim życiowym celem jest wielkie szczęście, to będę zawsze nieszczęśliwa. Chcę akceptować siebie taką jaka jestem, oraz przyjmować rzeczy takimi jakimi są. Jeśli chcę być akceptowana taką, jaką jestem, potrzebna mi jest dobra wola, abym mogła również akceptować innych takimi, jacy są. Im bardziej siebie akceptuję, tym łatwiej porzucam nawyki, bez których mogę się obejść. Łatwo jest mi rozwijać się oraz zamieniać w atmosferze miłości. Praktykuję akceptację siebie, akceptuję innych takimi, jacy są. Zaczynam dzisiaj o poranku. Moje, nasze miejsce, to świat miłości i akceptacji. Pogody ducha życzę sobie, pogody ducha życzę wszystkim, AKCEPTACJI.

AMEIS BA

czytajcie teksty na anglojęzycznej stronie AAAgnostica.