Artykuły

Mój program, a nie Program pisany wielką literą

Mój program. W 1957 roku w książce Alcoholics Anonymous Comes of Age (AA Wkraczają w Dojrzałość), Bill Wilson napisał: „Kroki AA to tylko sugestie. Wiara w nie, w obecnym kształcie, wcale nie jest warunkiem członkostwa”. Wielka Księga Anonimowych Alkoholików jest pełna sugestii; teoretycznie nie ma w niej żądań, poleceń ani rozkazów.

Mój Program. W rozdziale 2 „Jest rozwiązanie” autor stwierdza: Jest to SUGEROWANY program zdrowienia dla każdego, kto ma problem z piciem”. W rozdziale 5, głównym i często cytowanym, napisano: „Oto kroki, które podjęliśmy, SUGEROWANE jako program zdrowienia”. Postęp w dziedzinie leczenia alkoholizmu przez ostatnie 85 lat jest znaczący i obecnie dysponujemy wieloma wspaniałymi źródłami i narzędziami terapeutycznymi. To rzekłszy, chcę dodać, że nie jestem zaciekłym przeciwnikiem Wielkiej Księgi. Wiem, że pomogła wytrzeźwieć tysiącom ludzi, co jest kluczową kwestią i głównym naszym celem.

W trakcje terapii odwykowej i detoksu zetknąłem się też z AA. Okazało się, że we Wspólnocie funkcjonuje wiele reguł. Na ścianie była modlitwa o pogodę ducha i różne hasła „puść i pozwól działać Bogu”, „jeden dzień na raz” i „PROGRAM działa, jeśli ty działasz”. Zostało we mnie wpojone pięć zasad: Chodź na mityngi (90 spotkań w ciągu pierwszych 90 dni po odwyku) Znajdź siłę wyższą Znajdź sponsora Pracuj nad Krokami Podejmuj służby w AA

Oczywiście drugi punkt był dla mnie dużą przeszkodą. Przez całe dorosłe życie byłem agnostykiem / ateistą /, wolnomyślicielem. Omówiłem ten problem ze terapeutą, który powiedział mi, żebym się nie martwił i po prostu „udawał, że wierzę, aż się naprawdę uda”. Dziwna to rada od osoby, która często przypominała mi o „bezwzględnej uczciwości”. Byłem, delikatnie mówiąc, zdezorientowany. Następnie polecono mi „znaleźć sobie sponsora do piątku”. 

Bez nadprzyrodzonej mocy

Wybór był trudnym zadaniem, ponieważ wtedy nie radziłem sobie dobrze z odrzuceniem. We wczesnym okresie powrotu do zdrowia byłem oszołomiony i przewrażliwiony, nie umiałem podejmować decyzji. Zdesperowany, uważnie jednak słuchałem innych ludzi na mityngach. Zaczynały mnie męczyć te wypowiedzi, które wszystkie pozytywne wydarzenia przypisywały sile wyższej lub innej nadprzyrodzonej mocy. W tej grupie byli też ci, którzy wytrzeźwieli z „łaski Bożej” lub wspominali o „cudzie”.

W końcu znalazłem kogoś, z kim mogłem się porozumieć, kogoś odpowiadającego mojemu sposobowi myślenia. Po kilku sam na sam, zaczęliśmy rozmawiać o Krokach. Dyskusje były prowokujące i żywe. Powiedziałem, że mam trudności z tradycyjnymi pierwszymi dziesięcioma Krokami AA, z tym co one w swej istocie uosabiają.

Bezsilność, niepoczytalność, zawierzenie, niemoralne zachowania, spowiedź, wady charakteru, słabość, złe uczynki, zadośćuczynienie, samokrytyka.

Ostatnie dwa Kroki, 11 i 12, pominąwszy modlitwę, brzmią dla mnie sensownie. Nie mam problemu z medytacją i pomaganiem innym. Naprawdę aktywnie się angażuję w te działania i gorąco je wszystkim polecam.

Kroki AA – moja wersja

Rozejrzeliśmy się po Internecie i znaleźliśmy wiele świeckich wersji Kroków AA, ale odniosłem wrażenie, że zazwyczaj próbują one po prostu naśladować istniejące 12 Kroków w kwestii treści, usuwając jedynie najbardziej drażliwe zwroty. Problemem była i jest również ich treść. Uważam, że Kroki są mi całkowicie nieprzydatne, nawet bez nadprzyrodzonego bóstwa. Od programu oczekuję pozytywnego wzmocnienia i praktycznych pomysłów, które zmienią moje życie i pomogą mi zrozumieć meandry mojego myślenia, tak abym mógł się samodoskonalić, rozwijać i być najlepszą wersją siebie. Oczywiście dla mnie oznacza to również powstrzymywanie się od picia alkoholu, zażywania narkotyków oraz innych destrukcyjnych zachowań.

Postanowiliśmy, że będę pisać własne kroki. Kroki, które początkowo napisałem, zmieniły się na przestrzeni lat, gdy ja sam zmieniłem się i rozwinąłem jako istota ludzka, ale ich istota pozostaje ta sama. Myślę, że „MÓJ program” musi ewoluować, gdy dorastam i staję się lepszą wersją mojego poprzedniego ja. „MÓJ program” jest płynny, nie jest zbiorem ścisłych reguł. Zacząłem od Kroku zero jako miejsca startu, możemy to nazwać akceptacją, ale tak naprawdę to było coś nowego, ja tego przecież nie wiedziałem przed odstawieniem używek. Upokarzające przypomnienie, że nie mogę wiedzieć tego czego nie wiem.

Kroki

0. Zdecydowanie to nie jest moja wina, ale cierpię na chorobę zwaną uzależnieniem, która skończy się moją śmiercią, jeśli jej nie zatrzymam.
1. Jestem kochany i kochający, mogę liczyć na wsparcie innych osób, jeśli znajdę w sobie pokorę, aby ich prosić o pomoc.
2. Jestem inteligentny, zdolny do kontrolowania wydarzeń dziejących się wokół mnie i odpowiedzialnego na ni reagowania.
3. Nie jestem złym człowiekiem, ale źle się zachowywałem, muszę porzucić swoje urazy i lęki, nauczyć się przepraszać i żyć chwilą obecną.
4. We wszystkich relacjach i związkach z innymi ludźmi staram się robić wszystko, co możliwe, by były one satysfakcjonujące i wyjątkowe.
5. Prawdziwa, autentyczna wersja mnie jest najlepsza – nie muszę niczego wyolbrzymiać ani udawać. Tajemnice powodują nawrót choroby, a moje ego może być moim wrogiem. To, co myślą o mnie inni, to już inna sprawa.
6. Ważne są dla mnie takie uczucia i cechy jak: miłość, pokora, empatia, cierpliwość, uczciwość, wdzięczność, poczucie celu i sensu życia. Chcę je w sobie pielęgnować.
7. Łatwo się niepokoję. Ważne jest, bym znajdował czas na refleksję, pracował nad swoim wewnętrznym rozwojem, byciem tu i teraz.
8. Moje doświadczenia mogą być cenne. Pomaganie innym ludziom ma pozytywny wpływ na mnie.

Mój Program – 90 mityngów

Miałem już sponsora i własne kroki, mogłem je aktywnie realizować. Opuściłem ośrodek terapeutyczny i przystąpiłem do próby 90 mityngów w ciągu 90 dni. W rzeczywistości zaliczyłem ich więcej niż 90, ponieważ w niektóre dni uczestniczyłem w 3 spotkaniach AA, NA i SLA. Mityngi stały się moim nowym stylem życia, unikałem niebezpiecznych „ludzi i miejsc”. Szybko jednak rozczarowałem się tradycyjnymi spotkaniami, na większości z nich nie tolerowano mojego braku siły wyższej i udziału w modlitwie. Wraz ze wzrostem odwagi, pewności siebie i uczciwości stałem się bardziej szczery. Zacząłem czuć się wykluczony, wyraźnie tam nie pasowałem.

Fundamentaliści w tradycyjnym AA mogą naprawdę zniechęcać wielu nowicjuszy, zwłaszcza tych, którzy woleliby mniej sztywne podejście do kwestii zdrowienia. Nie mówię o „łagodniejszej drodze”, o której napisano w rozdziale 5. WK. Mówię o nieelastyczności niektórych ludzi preferujących biblijne myślenie o Wielkiej Księdze i religijne postrzeganie Wspólnoty AA. Większość z nich ma długi czas trzeźwości za sobą, to często są weterani. Wydają się być samozwańczymi strażnikami Programu, przez duże P., twierdzą, że jest tylko jeden sposób na zachowanie trzeźwości i to jest ich sposób, czyli Wielka Księga. 

Ci sami, którzy, jak kiedyś słyszałem, nazywali autobus pacjentów z miejscowego odwyku „świeżym mięsem”. Głoszą otwartość umysłu, tolerancję i mówią, „żyj i pozwól żyć innym”, dopóki nie zakwestionujesz ich sposobów działania. Ci sami, którzy powiedzieli, „jeśli nie znajdziesz siły wyższej, równie dobrze możesz iść dalej pić”. Sprawili, że poczułem się nie na miejscu w tradycyjnym AA i skłonili mnie do ostatecznej decyzji o wyjściu z tego nurtu i współtworzeniu pierwszej świeckiej grupy AA w okolicy.

dzięki ortodoksom

Nie mam pretensji, dzięki nim odkryłem wiele wspaniałych, świeckich grup AA na całym świecie. Ortodoksi robią wszystko, co jest w ich mocy, aby zachować własną trzeźwość. W dziwny sposób jestem im wdzięczny za pomoc w znalezieniu sposobu na pozostanie czystym i trzeźwym – MOJEGO programu. Wybrałem świecką, dość wyjątkową ścieżkę powrotu do zdrowia. Nie mam wyższej mocy, aktualnie nie mam tez sponsora, ale pracuję nad własną wersją kroków. Prowadzę mityngi online i ostatnio uczestniczę tylko w spotkaniach świeckich. Jestem również członkiem lokalnej grupy wsparcia dla byłych pacjentów ośrodka terapii.

Chociaż wiem, że wiele osób wyzdrowiało dzięki Wielkiej Księdze i „programowi” Anonimowych Alkoholików, dla mnie ważne było przejąć odpowiedzialność za mój osobisty powrót do zdrowia i pracować nad „MOIM programem”, bo nie wierzę, że istnieje „jeden uniwersalny sposób dla wszystkich”. Choć jest oczywiście wiele podobieństw w naszych doświadczeniach, więc pewne narzędzia i metody utrzymywania nas w trzeźwości są wspólne.

Dodam, że jestem niezmiernie wdzięczny AA – oni uratowali mi życie. Gdyby nie Wspólnota, nigdy nie poznałbym wielu niesamowitych ludzi, którzy przyczynili się do mojego powrotu do zdrowia. Doświadczenia, które do tej pory pracowały dla mnie, teraz być może, pomogą innym ludziom. Ironia polega na tym, że na swój własny sposób wszystkie obietnice z wyjątkiem ostatniej („Nagle zdamy sobie sprawę, że Bóg robi dla nas to, czego sami nie moglibyśmy zrobić”), zmaterializowały się w moim życiu, poznałem „nową wolność i nowe szczęście”, a teraz „doznaję spokoju i pogody ducha”.

Mój Program – Zakończenie

Myślę, że na koniec przywołam znany cytat z Billa W. „Nigdy nie można zapominać, że głównym celem Anonimowych Alkoholików jest trzeźwość alkoholików. Nie ma religijnych ani duchowych wymogów dotyczących członkostwa. Nie stawia się nikomu żadnych warunków. Oferowane są doświadczenia, które członkowie AA mogą zaakceptować lub odrzucić. To zależy od nich”.

Tłumaczenie za zgodą autora artykułu i administratora strony AA Agnostica.

Russel jest 59-letnim alkoholikiem, którego aktywne uzależnienie zaczęło się, gdy był jeszcze nastolatkiem. Ma też inne nałogi. Po strasznym, przerażającym doświadczeniu dna został podstępem zapisany na terapię odwykową w 2015 roku. Od tamtej pory jest czysty i trzeźwy. Współtworzył, pierwszy w RPA, świecki mityng AA – Secular Serenity, w Kapsztadzie w 2017 roku. Ta grupa jest teraz jego grupą domową czy, jak kto woli, macierzystą. Jest studentem filozofii, pisze wiersze o swoich nałogach i zdrowieniu. W wolnym czasie lubi takie zajęcia jak: jazda na motocyklu, nurkowanie i wędkarstwo morskie.