Historie

Opowieść Faye

Opowieść Faye jest pierwszym artykuł zamieszczony na stronie AA Agnostica (w listopadzie 2011 roku), napisany przez kobietę w trakcie procesu zdrowienia. Obecnie został powtórnie opublikowany w ramach cyklu: „Pięćdziesiąt Wybranych Artykułów” z dziesięciu lat istnienia portalu.

Opowieść Faye, która jest współzałożycielką grupy „We Agnostics”. Tym rozpoczęła działalność w Toronto we wrześniu 2010 roku. Był to drugi świecki mityng AA w całej Kanadzie. Była też członkiem zespołu organizacyjnego Międzynarodowej Konferencji Świeckich Grup AA (ICSAA).

Mam na imię Faye i jestem alkoholiczką. Jak wszyscy, którzy to mówią o sobie, nie chciałam nią być.

Zaczęłam pić w wieku 14 lat i od pierwszego drinka z przyjaciółmi moim jedynym celem było upić się tak bardzo, jak to tylko możliwe. Dorastałam w otoczeniu alkoholu i wydawało mi się, że kontynuacja tej tradycji jest moim przyrodzonym prawem. W moim chorym rozumieniu, alkohol czynił mnie szczęśliwszą, silniejszą i ładniejszą. Tacy ludzie jak mój tata byli „na sucho” nieszczęśliwi i smutni. Normą w moim otoczeniu były zachowania obraźliwe i agresywne. Łatwiej było je znosić, gdy byłam pijana czy naćpana.

Piłam i brałam narkotyki przez całe liceum, opuszczając lekcje, kiedy tylko było to możliwe. Jeśli uznałam, że już wiem, i czym mówi nauczyciel lub jeśli materiał był dla mnie trudny, to „znikałam”. Uwielbiałem się uczyć, ale ponieważ wydawało mi się, że to nie jest „cool”, pokazywałam, że mi nie zależy. Jakoś skończyłem szkołę średnią i dostałem się na studia muzyczne w klasie fortepianu.

Już w dniu rozpoczęcia studiów zdałam sobie sprawę, że tam nie pasuję, że nie jestem taka jak wszyscy. Oni byli utalentowani, potrafili grać na różnych instrumentach, dużo ćwiczyli. Jedynym sposobem, aby tam przetrwać było potajemne upijanie się. Nikt, poza mną, nie wiedział, jak bardzo pragnęłam alkoholu. To była rzecz, której koniecznie potrzebowałam, by iść dalej. Nie miałam absolutnie żadnego poczucia własnej wartości.

Opowieść Faye – rozwój alkoholizmu

Szłam szybko do przodu; kariera zawodowa, rodzina. Znalazłam świetną pracę, miałam pięknego syna i dobrego męża. Pozornie, wspaniałe życie. To mi jednak nie wystarczało, więc nadal piłam. Praktycznie codziennie. Teraz, patrząc wstecz, zdaję sobie sprawę, że byłam nieszczęśliwa, ale przestałam to czuć, odkąd skończyłam szesnaście lat.

Po czterdziestce przyszedł kryzys i wszystko zaczęło się psuć. Małżeństwo się rozpadło, a w pracy przeżywałam niezwykle stresujący okres. Zaczęłam biegać maratony, szukałam sposobu na spalenie nadmiaru kalorii, a poza tym, żaden maratończyk nie może przecież być alkoholikiem. Po około trzech tygodniach treningu, mój styl – „biegaj i pij”, udowodnił, że jednak może. Wszystko jest możliwe!

Po kilku dalszych latach picia straciłam pracę i rozpadłam się. Chciałam się zabić, bo ból poznawania siebie wydawał mi się czymś gorszym. Wszystkie uczucia miałam zablokowane, ale pragnienie śmierci było całkiem realne. Jedynym powodem wyjścia z domu było szukanie mostu, z którego można by skoczyć. Pomyślałam, że będę piła, dopóki nie nabiorę odwagi, by zakończyć życie. Moim silnym lękiem było obudzenie się w szpitalu, gdzie ktoś mógłby próbować mi pomóc. Musiałam to zrobić bezbłędnie.

Opowieść Faye – przełom

Kiedy ogarniałem sprawy finansowe i pisałam pożegnalny list do syna pomyślałam, że to jest absurdalne. Jak mogło mi się to przytrafić? Próbowałam zapić ponure refleksje, ale nic już nie działało. Jedyną osobą na zewnątrz z którą rozmawiałam, był właściciel mieszkania, który wypytywał o wyrzucane przeze mnie butelki. Następnego dnia, gdy nadszedł czas podjęcia planowanych działań, pomyślałam, że sprawdzę jeszcze AA. Poszłam na nocny mityng i poczułam się jak w domu. Był tam 21-letni dzieciak, opowiadał historię podobną do mojej. Mam nadzieję, że odnajdzie szczęście wcześniej niż ja.

Na początku nie obchodziły mnie te wszystkie odniesienia do Boga, ponieważ na Brooklynie byliśmy bardzo różnorodną mieszanką religii i kultur. Potem przeniosłem się do Fort Erie, gdzie nacisk na wiarę w religijną postać Boga był znacznie bardziej wyraźny. AA wciąż było jedyną rzeczą, na którą mogłem liczyć, więc starałam się na tym nie skupiać. Przy moich przekonaniach unii ariańskich było to dla mnie wielkie wyzwanie. Uznaję potrzebę kultu i ceremonii rytualnych, ale nie wierzę w skuteczność modlenia się do Boga czy do Siły Wyższej. Nie czuję się wybranką i nie wierzę, że jakakolwiek moc coś dla mnie robi czy czegoś ode mnie wymaga. Chociaż uwielbiam słuchać doświadczeń moich chrześcijańskich przyjaciół, medytacja i bycie otwartym na naturę działają na mnie lepiej. Podoba mi się pomysł bycia połączonym z naturą bez tego czegoś pomiędzy.

Jestem agnostyczką i staram się żyć w harmonii z moimi przyjaciółmi w grupie.

Niektórzy z nich zaczynają się interesować podejściem nieteistycznym i nie wpływa to negatywnie na ich trzeźwość. Zostaję wierna sobie, dzieląc się tym, co dla mnie działa w szczery sposób. Pamiętam, że chodzę na mityngi AA, po to, aby zachować trzeźwość i prowadzić bardziej sensowne życie. Nie ma znaczenia, w co ja lub ktoś inny wierzy. Ważne jest, jak jestem pokorna i jak praktykuję Kroki.

AA jest dla mnie niezwykle ważne, a dzielenie się darem trzeźwości z innymi, kluczowe. Nie zawsze jest łatwo. Jestem wdzięczna moim sponsorom i innym członkom AA za pokazanie mi życia, o którym nigdy nie myślałam, że jest możliwe.

Kiedy piłam, wiedziałam wszystko najlepiej, teraz nie, ale ta podróż jest naprawdę interesująca i przeważnie fajna. Po okresie, w którym nie chciałem stawić czoła wszystkim, o których myślałem, że są bardziej zdolni ode mnie, wracam do pracy w branży, którą kocham. Kiedyś nienawidziłem tych ludzi, a teraz ich lubię, nawet tych, którzy odnoszą sukcesy. Jestem pasjonatką tego, co robię i pokazuję, że mi zależy. Uczenie się nowych rzeczy i akceptacja, że ​​nie wiem wszystkiego, sprawiło mi niesamowitą radość. Myślałam, że trzeźwość jest okropna i przeznaczona tylko dla przegranych. Teraz wiem, że jest inaczej i cieszę się, że wyszłam ze skorupy, która uczyniła mnie nieszczęśliwą i prawie zabiła. Chcę dzielić się darem trzeźwości ze wszystkimi, bez barier i ograniczeń.

Faye P

Jeden z komentarzy umieszczony pod artykułem: Przypominam sobie znakomicie napisaną historię Faye i z przyjemnością ją ponownie przeczytałem. Pamiętam również bezowocne wysiłki z wczesnych lat AA Agnostica, kiedy szukaliśmy kobiet, autorek historii osobistych. Mimo wszystko, miło powspominać. Bob K.

Tłumaczenie za zgodą AA Agnostica.