Aktualności

Siła naszych opowieści

Siła naszych opowieści. Ludzie opowiadali historie, odkąd nauczyli się mówić. Przez całe wieki opowieści były siłą, prawem, nadzieją i elementem edukacji wszystkich społeczeństw. Tak jest w AA.

Siła naszych opowieści. Kiedy trafiłem do AA, nie miałem prawdziwej opowieści. Och, było wiele pijackich epizodów, problemów, kłopotów, których przysporzył mi świat. Ale żadnej spójnej historii, wytyczonej linii przez życie, wszystko bez kierunku, początku, środka i zakończenia, szczęśliwego lub nie. To co miałem, to chaos, bałagan różnych etykiet, przemieszanych z gniewem, samotnością i użalaniem się nad sobą.

Nie trafiłem do AA poprzez terapię ani skierowanie od lekarza. Kiedy zrobiło się tak źle, że nie mogłem już tego znieść, po prostu zadzwoniłem pod numer z książki telefonicznej (!), czy umówią mnie jakoś, czy co? – i pojechałem mityng, który zaproponowali. Wkroczyłem tam więc bez prawie żadnych oczekiwań, tylko z niejasną wiedzą z gazet, że AA to miejsce, w którym można przestać pić.

Ktoś przywitał się ze mną, zaproponował filiżankę kawy, powiedział kilka miłych rzeczy i wskazał miejsce. Gdy mityng się zaczął, byłem całkiem zagubiony. Preambuła, Kroki, Tradycje i co tam jeszcze czytali: nic nie rozumiałem. Na moich kolanach pojawił się koszyk; chyba włożyłem dolara.

Siła naszych opowieści

Siła naszych opowieści. Nieznajomy mówił o mnie.

Ktoś wyszedł na środek, powiedział, że jest alkoholikiem i zaczął mówić. Uszy obudziły się wcześniej niż mózg, mocno nim potrząsnęły i powiedziały: „Uważaj! Posłuchaj tego.” Nie miałem pojęcia, od czego zaczął, ale nagle zorientowałem się, że ten nieznajomy mówi o mnie, o tym jak ja się czuję. Po raz pierwszy dotarło do mnie to, co mówi inny pijak. Dzisiaj już nie wiem co dokładnie powiedział, ale kiedy myślę o tym pierwszym mityngu to pamiętam, jak się czułem. Coś we mnie stopiło się lub pękło i zacząłem płakać jak dziecko. On był nawet zabawny, pamiętam, że śmiałem się przez łzy, cała sala się śmiała, było to nierealne, ale cudowne.

Kiedy skończył, mój kolega – witający – popchnął mnie do przodu, abym poszedł po błyszczącą, aluminiową monetę, a ten który mi ją dał powiedział: „włóż ją do ust i ssij, kiedy się rozpuści, to możesz się napić”. Mało zabawne, ale sprawiło, że poczułem się lepiej. Ten sam facet wcisnął mi też Big Book’a – sprytny sprzedawca.

Gdy wróciłem do domu, z dumą pokazałem żonie monetę i opowiedziałem o tym facecie, który dzielił się swoją historię o wydostaniu się z władzy butelki. Dodałem też: „Wiesz, myślę, że to może zadziałać”. Tak się stało, nawet dwa razy! Jeśli spojrzeć na kilka następnych lat, wiele dni jest czarnych od alkoholu. Mimo pełnego nadziei startu, nie udało mi się jeszcze wtedy przestać pić.

Siła naszych opowieści. Kuluary – drugi mityng.

Dużo później, będąc w interesach na Środkowym Zachodzie, wpadłem na mityng w małym miasteczku – jednorazowa wizyta. Prawie nigdy nie miewali tam gości, poprosili mnie, żebym powiedział trochę o sobie. Zrobiłem to, dałem krótką, dziesięciominutową spikerkę – jak w końcu dotarłem do AA, trzeźwe dni, nawrót, powrót na mityngi, zmagania, praca nad sobą … i spojrzałem na salę. Zobaczyłem faceta, który się skulił na krześle i wycierał załzawione oczy. Nagle wróciło wspomnienie pierwszego mityngu i poczułem ciepło w środku. Teraz miałem już historię do podzielenia się.

Rozmawiałem później z tym gościem przez chwilę, to był jego drugi mityng. Powiedział: „opowiadałeś moją historię”. Nie mógł się nadziwić, że ktoś taki jak on, tylko że trzeźwy, odnoszący sukcesy w pracy – pojawił się znikąd w zimną noc w ich małym miasteczku, w eleganckim samochodzie – i wiedział o nim tak wiele. Byliśmy daleko od siebie, w sensie geograficznym i społecznym, inny akcent, zawód, ubiór …, ale ta krótka opowieść zrobiła z nas braci. Powiedział, że dałem mu więcej nadziei niż miał przez lata…, a to, co on mi dał, było bezcenne: to radość z pomocy innemu pijakowi, najpotężniejszy ze wszystkich leków na naszą chorobę. Widzicie, historia działała.

Ludzie opowiadali historie, odkąd nauczyli się mówić. Przez wieki te opowieści były nadzieją, siłą, prawem i edukacją całych społeczeństw.

Niekiedy są tak głęboko zakorzenione w naszej świadomości, że nie zwracamy na nie większej uwagi, ale wciąż mają one moc by poruszyć nas emocjonalnie.

Niektóre archetypy są tak długo z nami, że przygody bohatera są przewidywalne; wiemy jakie wyzwania, przeszkody, zdrady, pułapki go czekają. Chcemy nim być, postępować tak jak on.

Siła naszych opowieści – są jak terapia i lekarstwo.

Tak jest w AA. Alkoholik niemal natychmiast wczuwa w się w historię zmagań innego pijaka; żadna inna opowieść nie dotrze do niego tak łatwo i szybko. A później, nowicjusz może odnosić się do „bohatera”, bardziej skutecznego w procesie trzeźwienia, może sobie wyobrazić, że podąża jego śladami. To daje mu nadzieję, odwagę i energię by iść dalej jeszcze jeden dzień. Narracja wchodzi mu do głowy, chce ją odegrać, być bohaterem, chce stać się trzeźwym.

To jest potężne lekarstwo. I prawdziwa terapia, bo kiedy zmieniamy nasze zachowanie, na przykład naśladując bohatera, to naprawdę, zmieniamy sposób myślenia, programujemy na nowo nasze mózgi, ich istotę szarą, głęboko w wewnętrznym systemie nagrody, tam gdzie tkwi nasze uzależnienie.

Więc kiedy jesteś nowy w AA, słuchaj historii. Zwróć uwagę na te, które szczególnie cię poruszają. A potem, kiedy odniesiesz jakiś sukces, opowiedz swoją historię innym. To jedna z wielu rzeczy, które możesz zrobić, aby pokonać swoje uzależnienie… i nie jest to mała rzecz. A te wszystkie łzy? To jest katharsis. To zmienia twój mózg, naprawia go.

Moja historia ciągle się zmienia, opowiadam ją wiedząc, że zawsze będzie w kimś rezonować. Wszystkie nasze relacje tak mają. Tak więc, gdy już ją masz, zacznij opowiadać, obserwuj, jak się rozwija i mów dalej. I oczywiście słuchaj też innych historii.

Chris G

Autor artykuły, Chris G., był czynnym alkoholikiem przez 30 lat. Umiał dopasować się do socjopatii korporacyjnej spotykanej na wyższych stanowiskach kierowniczych w wielu firmach. Żałuje szkód wyrządzonych ludziom i społeczeństwu w czasach, gdy uczestniczył w bezmyślnym wyścigu szczurów, dążąc do szczęścia akcjonariuszy. Był trzeźwy od 11 lat, gdy 7 lat temu ujawnił się jako ateista w AA. Obecnie cieszy się poszerzonymi horyzontami świeckiej trzeźwości. Ekscytacja sukcesami materialnymi i zawodowymi minęła, obecnie Chris korzysta z dobrodziejstw spokojnego życia na emeryturze, pomagając też innym alkoholikom.

Komentarz Boba K. zamieszczony pod artykułem: „Historia i jej opowiadanie leżą u podstaw Wspólnoty AA. Wielka Księga i wypowiedzi na mityngach na całym świecie „mówią jacy byliśmy, co się wydarzyło i jacy jesteśmy teraz.” Od pierwszego spotkania dwóch zdesperowanych mężczyzn w połowie lat 30. do dziś, istotą AA jest opowieść o wspólnych doświadczeniach i ich uzdrawiającej mocy. Każdy, kto chce naprawdę zrozumieć AA, musi najpierw spojrzeć nie na pomysły czy techniki, ale na te właśnie historie”.

To jest pierwszy akapit książki „KLUCZOWI GRACZE W HISTORII AA”, uważanej za ostatnie dzieło, zmarłego w styczniu 2015 roku, Erniego Kurtza. Dzięki Ernie. Dzięki Roger C. i Chris G.

Przetłumaczono za zgodą administratora portalu AA Agnostica.