Bogdan z OpolaŚwieckie AA

Agnostyk – Krok Drugi

AA – Uwierzyliśmy, że Siła większa od nas samych może przywrócić nam zdrowy rozsądek. Bogdan – Zdałem sobie sprawę z tego, że abym mógł w pełni odzyskać swoją wolność muszę poprosić o pomoc.
Agnostyk - Krok 2

Agnostyk. Postawiłem Krok Pierwszy, nie wiedząc jeszcze o tym, bo nie byłem członkiem Wspólnoty AA. Po prostu doszedłem do wniosku, że muszę rozstać się z Alkoholem. I rozstałem się, czyli przestałem pić…i tyle. Potem nastąpiła ponad roczna przerwa w stawianiu Kroków.

Wiedziałem już, że alkohol znacznie utrudniał mi kierowanie życiem i zabierał radość życia, nie pozwalając w pełni z niego korzystać. Nie wiedziałem natomiast, że samemu będzie mi trudno zmienić swoje życie. Bez niczyjej pomocy rzuciłem palenie, więc uznałem iż sam dam rady utrzymać abstynencję i korzystać z uroków życia.

Takie postępowanie było prostą konsekwencją uważania, iż jestem na tyle mądry i silny, że nikt mi nie będzie mówił, co mam robić. Z tego powodu nie chciałem korzystać z pomocy terapeutów, psychologów, czy ze Wspólnoty AA. W tym ostatnim przypadku był jeszcze jeden powód – religia. Wiedziałem, że mityngi AA są przy kościołach, więc wysnułem wniosek, że to musi być organizacja religijna. Nie sprawdzając – wiedziałem lepiej! Mnie Agnostykowi było zupełnie nie po drodze z Kościołem Katolickim.

Przez rok niepicia zafundowałem najbliższym i sobie jazdę bez trzymanki. Chwilami sam z sobą nie wytrzymywałem, bo wiedziałem że nie jestem sobą i będąc w normalnej kondycji psychicznej nigdy bym się nie posuwał do takich zachowań.

Poddanie

W końcu ustąpiłem i zacząłem uczęszczać na terapię dochodzącą. Wytrzymałem niecałe trzy miesiące. Nie twierdzę, że terapia jest zła. Mnie nie pomagała i byłem coraz bliższy podjęcia decyzji o napiciu się.

Na ostatnim spotkaniu, terapeutka powiedziała, że w Opolu działa jedna grupa AA, która spotyka się w salce poza kościołem. Dodała, że zapewne tam zapewne spotkań nie prowadzą księża (takie miała pojęcie o Wspólnocie AA).

Tak zaczęła się moja obecność we Wspólnocie AA. Na początku przeczytałem Anonimowych Alkoholików (Wielką Księgę). Na stronie 50 napotkałem Program 12 Kroków. I to był u mnie przełom.

Jako Agnostyk od dawna zajmowałem się duchowością, więc czytając Program poczułem, że on może mi pomóc. Wprawdzie nie byłem zachwycony „Bogiem” w nim, ale byłem zdesperowany i gotowy na poproszenie o pomoc.

Początek poznawania Trzech Legatów

Byłem niecałe trzy miesiące we Wspólnocie, jak na mojej drodze pojawił się człowiek, którego wcześniej nie znałem. Podczas pierwszego spotkania, po chwili rozmowy poprosiłem Go o pomoc w postawieniu 12 Kroków. To był drugi przypadek, gdy poprosiłem innego człowieka o pomoc.

Rozdział poświęcony Krokowi Drugiemu – „My Agnostycy” jest pełen Boga. Przyczyna tego zapewne tkwi w tym, że Bill W. pisząc go w roku 1938 był nawróconym Katolikiem (dopiero potem stał się tolerancyjny). Mnie jednak takie zdefiniowanie Siły Większej ode mnie, nie odpowiadało.

Wraz ze Sponsorem wypracowaliśmy inny model, z którym utożsamiam się do dziś. Otóż Siła Większa ode mnie to po prostu jakiś autorytet. To człowiek, który w jakiejś dziedzinie posiada większą wiedzę ode mnie i może – jeżeli zechce – mi pomóc. We Wspólnocie AA taką Siłą Większą jest niewątpliwie Sponsor. Jest też mityng, grupa AA, Wspólnota jako całość. We wszystkim jest jednak człowiek, czyli nic nadprzyrodzonego, ani uduchowionego.

Do człowieka mogę zadzwonić, mogę porozmawiać, na mityng mogę iść, podobnie na warsztaty. Gdy to zrozumiałem – Sponsor uznał, że jako postawiłem jako Agnostyk Krok Drugi.

Warto poznać stronę AAAgnostica. Zachęcam.