Świeckie AA

Wolnomyśliciele – artykuł

Wolnomyśliciele – Choć w tamtym czasie codziennie okropnie się upijałem, wciąż wyraźnie pamiętam, że był to wrzesień. Jak zwykle, obudziłem się rano i postanowiłem pójść do mojego ulubionego baru. W przeciwieństwie do innych dni, po kilku godzinach czułem, że alkohol nie działa na mnie tak jak wcześniej. Żadnego efektu. Czułem się trzeźwy, jakby ten trunek po prostu krążył w moim ciele i nie spełniał swojej zwykłej funkcji. To było dziwne.

Wolnomyśliciele – Postanowiłem zostawić kumpli i wrócić do domu. To też było nietypowe, bo nigdy nie wychodziłem z pijackiej nory, dopóki nie byłem porządnie pijany. W każdym razie, kiedy wróciłem do domu, który jest po drugiej stronie ulicy, odbyłem bardzo głęboką rozmowę z samym sobą. Po raz pierwszy w moim pijackim życiu byłem brutalnie szczery wobec siebie w odpowiedziach, które przychodziły mi do głowy. Po tym, swego rodzaju, rachunku sumienia, który trwał około 30 minut, doszedłem do wniosku, a raczej przyznałem, że alkohol mnie pokonał. Powalił na kolana! Samo to przyznanie, w pewnym sensie uczyniło mnie wolnym. Poczułem wyzwolenie w każdej części mojego jestestwa. Stwierdziłem, że nie pasuję już do tego kręgu przyjaciół.

Zadzwoniłem do Anonimowych Alkoholików. Było to wtorkowe popołudnie, a w niedzielę ktoś przyszedł i zabrał mnie na mityng. Dotarliśmy tuż przed rozpoczęciem „Modlitwy o Pogodę Ducha” i poczułem, że to jest moje miejsce. Pokochałem AA całym sercem, duszą i umysłem. Wyzwalające uczucie przeniknęło moje ciało. W końcu uwolniłem się od okrutnych kajdan Króla Alkoholu! Naprawdę szczerze pokochałem tę wspólnotę od samego początku.

Wolnomyśliciele – musisz wierzyć…

Później nadeszła bolesna chwila – „musisz wierzyć w Boga lub siłę wyższą, bo inaczej ten program ci nie pomoże” – usłyszałem. To zadało ciężki cios mojej nowo odkrytej nadziei. Byłem zdruzgotany uporem z jakimś wszyscy wokół mówili, że muszę znaleźć Boga. Na szczęście, kiedy wróciłem do domu poczucie wolności wciąż krążyło w moich żyłach. Pomyślałem sobie, że tam wrócę, bo jednak doznałem czegoś pięknego w obcowaniu z tymi szczęśliwymi, radosnymi ludźmi.

Uznałem, że mogą zachować swoje wyobrażenia siły wyższej nie wierząc w żadne nadprzyrodzone bóstwo. Przestałem wierzyć w Boga będąc w młodym wieku i tak zostało. W przeciwieństwie do was, szczęśliwców, mieszkam w RPA, w afrykańskiej gminie. Jeśli coś wiecie o segregacji rasowej w naszym kraju, nie zdziwicie się zbytnio, jeśli powiem, że był to jedyny mityng dla osób czarnoskórych w Soweto. A jest to miasto liczące ponad dwa miliony mieszkańców.

Czy jesteś pewien, że nie wierzysz?

Od tamtego pamiętnego dnia, 17 września 1989 roku, chodzę na tradycyjne spotkania Anonimowych Alkoholików, ale nie uległem presji zmiany moich przekonań. W tak religijnym kraju jak nasz, ktoś kto ogłasza, że nie wierzy w Boga, jest źle widziany. Tym gorzej jeśli jesteś Afrykaninem! Ludzie pytali mnie wiele razy: „Czy jesteś naprawdę pewien, że nie wierzysz w Boga?”. Pomimo presji, jaka na mnie wywierano, niezłomnie obstawałem przy tym, że nie mam żadnych uczuć do Boga ani żadnej nadprzyrodzonej siły wyższej. Widziałem wielu cierpiących alkoholików wypchniętych z AA przez tę presję. Nie byli w stanie znieść przesiąkniętych Bogiem spotkań. Nie narzekają, po prostu cicho odchodzą z AA. Błagałem ich by nie opuszczali AA, mówiłem że lepiej cierpieć w AA niż na zewnątrz, ale niestety wielu zrezygnowało.

Kroplą, która przelała czarę goryczy, był mityng 24 grudnia 2017 roku. Tego dnia ja bylem prowadzącym i przedstawiłem swoje poglądy na Boga i jego obecności w AA. Jeden z weteranów powiedział: „W każdym mężczyźnie, kobiecie i dziecku kryje się fundamentalna idea Boga…” Pozostali to potwierdzili. Wtedy naprawdę poczułem okrucieństwo religijnych alkoholików. Nie mogli już dłużej ukrywać swojej pogardy dla mnie. Mieli dość mojego ateizmu, agnostycyzmu, niewiary, pogaństwa, czy jakkolwiek to nazywali. Nawiasem mówiąc, nie przypisuję sobie żadnej z tych etykietek. Wiem tylko, że nie wierzę w żadne bóstwo. Jeden z długoletnich członków AA podszedł do mnie po spotkaniu i powiedział: „Osobiście jestem urażony twoją niewiarą w Boga”. O Boże!

Świeckie spotkania AA

a skierowało mnie na ścieżkę poszukiwań alternatywy w internecie. Szybko odkryłem, że w innych częściach świata odbywają się świeckie spotkania AA. Powiedzieć, że byłem podekscytowany, to za mało. Nawiązałem kontakt z AA Agnostica, a oni skierowali mnie do grupy w moim kraju, która prowadziła mityngi AA bez nacisku na Boga. Dzięki kontaktowi z nimi poczułem się prawdziwie i szczerze wyzwolony ponad wszelkie wyobrażenia. Spotkania odbywały się na tak zwanych białych przedmieściach. Czułem, że na nowo się odrodziłem. Nie czułem tych 60 km, które musiałem pokonywać. Każdy środowy wieczór był jak piękny, nowy dzień. W końcu znalazłem swój prawdziwy dom w AA. Byłem wtedy trzeźwy od 29 lat i kilku miesięcy.

Kilka miesięcy później podjąłem inicjatywę założenia podobnej grupy w Soweto. Grupa powstała 10 czerwca 2018 roku. Nazywa się Freethinkers. Jest nas niewielu. Nowicjusze są jest zniechęcani do uczestnictwa przez tych, którzy uważają, że AA nie może funkcjonować niezgodnie z ich wizją. Czasami jestem sam na mityngu, czasami dołącza do mnie jedna lub kilka osób. Grupa nabrała rozpędu po pandemii COVID-19, ale czyjeś złośliwe kłamstwa doprowadziły do ponownego spadku liczebności. Niestety, nasza pierwsza grupa We Agnostics na przedmieściach nie „odżyła” po pandemii COVID-19 i nadal jest zawieszona. To była wspaniała grupa, uwolniła wielu prawdziwie cierpiących alkoholików.

Wolnomyśliciele – nieść posłanie

Muszę podkreślić, że nadal jestem również regularnym uczestnikiem tradycyjnych mityngów AA. Mając ponad 36 lat i kilka miesięcy trzeźwości, uczęszczam na mityngi tak regularnie, jak niejeden podekscytowany nowicjusz. Presja podporządkowania się normom nie odrywa mnie od tego, po co przyszedłem do AA. Nadal pasjonuję się Dwunastym Krokiem, pomagając cierpiącym pijakom.

Niosę posłanie do miejsc i gmin, które nigdy nie słyszały o AA. Moje podekscytowanie tym programem ułatwia mi wspieranie nowych, zmagających się z trudnościami grup. Robię to, bo pomimo swoich wad, to Anonimowi Alkoholicy wyciągnęli mnie z rynsztoka. Dali mi nadzieję i zupełnie nowe życie, gdy wszyscy inni mnie skreślili. Kiedy odkryłem mityngi AA w Soweto, uczęszczałem na nie regularnie, mimo że były zorientowane na Boga. Niestety, część tych grup została zamknięta pod presją małostkowej, głupiej polityki. Do dziś nie rozumiem, dlaczego i nie mogę w to uwierzyć.

Na zakończenie chciałbym wyrazić głęboką wdzięczność Wspólnocie AA za to, że wyciągnęło mnie z dołka i nadal pomaga mi zachować trzeźwość. Jabu K. RPA

O Autorze…

abu przestał pić alkohol w dniu swojego pierwszego mityngu w Soweto w RPA, 17 września 1989 roku. Była to wówczas jedyna grupa AA w okolicy. Od tamtej pory nie miał nawrotu, jest więc trzeźwy od 36 lat i kilku miesięcy. Brał udział w zakładaniu tradycyjnych grup w Soweto i okolicznych miejscowościach. Zrodziło się to z frustracji związanej z koniecznością czekania na niedzielny poranek, aby pójść na mityng. Pełnił służbę skarbnika na niemal wszystkich grupach.

Nowa grupa We Agnostics powstała w 2017 roku na północy Johannesburga. Kiedy Jabu odkrył ją przypadkiem w 2018 roku, został jej stałym członkiem. Kilka miesięcy później, 10 czerwca 2018 roku, podjął inicjatywę założenia kolejnej grupy Wolnomyślicieli. Niestety, jest ona bojkotowana przez wielu ortodoksyjnie religijnych alkoholików z Soweto. Zniechęcają oni nowicjuszy do uczestnictwa.Jabu jest natomiast wspierany i sam wspiera osoby wierzące o tolerancyjnych poglądach. Nadal uczęszcza na wiele tradycyjnych mityngów AA. One też utrzymują go w trzeźwości. Nie żywi urazy do ludzi religijnych. Ma przywilej stawiania Dwunastego Kroku zarówno z tymi, którzy wierzą w Boga, jak i z tymi, którzy w niego nie wierzą.


Tłumaczenie za zgodą AA Agnostica. Podtytuły pochodzą od redagującego