Artykuły

Mityngi dla Kobiet

Mityngi dla kobiet. Pierwszy mityng dla kobiet to był szok, zmienił moje myślenie o AA. Podzieliłam się małą częścią mojej historii. Porażka za porażką: w macierzyństwie, związkach, karierze. Wtedy poczułam pocieszenie kiwających się głów, siłę wspólnego doświadczenia i po raz pierwszy – odrobinę nadziei.

Mityngi dla kobiet. Zbliżam się do trzydziestu lat trzeźwości i teraz żyję daleko od tych niesamowitych kobiecych mityngów z pierwszych dwudziestu latach mojego powrotu do zdrowia w Ontario w Kanadzie. Także od małych kobiecych grup, pracy na krokach i służb. One uratowały mi życie. Ciągle to robiły.

Byłam zwykłym alkoholowym bałaganem rozpoczynającym podróż do zdrowia. Na pozór wojownicza i dumna, wewnątrz bankrut w każdym tego słowa znaczeniu: duchowo, emocjonalnie, finansowo, intelektualnie. Jeśli istniało jakieś „ja”, to nie mogłam go znaleźć. Byłam odrętwiała, nie umiałam powiedzieć, co czuję poza zimnem i zagubieniem. Dzieci były mną rozczarowane, byłam bezrobotna, a nienawiść do samej siebie sączyła się z każdego poru w moim ciele.

Celem mojego trzeźwienia było zaplanowanie samobójstwa, takiego, które nie nosiłoby piętna śmierci aktywnego alkoholika. Chciałam oszczędzić moim dzieciom dodatkowego wstydu. Taki plan nadał mojemu życiu sens, przytuliłam ten sekret do siebie, skrzyżowałam ręce na piersiach i siedziałam na mityngach z dala od chorych alkoholików i ich idiotycznych recytacji powtarzających się mantr. Prywatnie ogłaszałam te miejsca pokojami skazanych, przeklętych i obłąkanych. Byłam tam tylko gościem.

Mityngi dla kobiet – Nie tylko siedzenie na mityngach

Weźmy kobietę numer jeden. Siedzi obok mnie i stuka swoją filiżanką kawy o moją, jakbyśmy siedziały w barze i wznosiły toast. Opowiada mi o mityngach AA dla kobiet w Toronto w piątkowe wieczory. Że niby powinnam iść. Dlaczego? – zapytałam podejrzliwie. Wymieniła kilka powodów, takich jak piątkowa noc to prawdziwy czas picia dla wielu kobiet, jest po pracy, dzieci w łóżkach, wolny nadchodzący weekend. Stwierdziłam, że kiwam głową. Powiedziała, że ​​mnie zabierze. To ciągłe: zabiorę cię, działało mi na nerwy. Miałam już przywrócone prawo jazdy i byłam w stanie prowadzić, ale oni, oczywiście, potrzebowali być pomocni.

Psychopatyczny, obsesyjny na punkcie seksu, religijny Bóg irlandzkiego dzieciństwa nie miał miejsca w moim życiu od wielu, wielu lat, a na wszystkich tradycyjnych mityngach, dużo się o Bogu mówiło. Stwierdziłam, że wyciszę tę całą ewangelizację AA i zajmę się tym co zostanie, w poszukiwaniu jakiegoś oświecenia. Siłą wyższą był dla mnie strach – strach przed upiciem się i śmiercią po pijanemu. Mój plan samobójstwa to był samochód i przyczółek mostu niedaleko domu. Na trzeźwo.

Pierwszy kobiecy mityng, w którym wzięłam udział, otworzył mi oczy. Było tam około czterdziestu kobiet zebranych w ogromnym pokoju przy stole z porozrzucanymi pudełkami chusteczek higienicznych. Każda mówiła o swojej koncepcji wyższej mocy: Matki Ziemi, Babci Księżyca, Wyższego Ja, Celu, Prawdy, Uczciwości i w jednym przypadku medalionu, który nosiła na szyi. Chrześcijanki, jedna Żydówka i Hinduska. Moje postrzeganie AA uległo zmianie. Czułam tolerancję, miłość, otwartość, zero strachu przed dzieleniem się. Powiedziałam o sobie. Porażka za porażką: w macierzyństwie, związkach, karierze. Wtedy poczułam też pocieszenie kiwających się głów, siłę wspólnego doświadczenia i po raz pierwszy – odrobinę nadziei.

Mityngi dla Kobiet

Mityngi dla kobiet – Rekolecje AA

Niedługo później pojechałem na moje pierwsze weekendowe rekolekcje AA, do domu zakonnego w Hamilton. Kobiety i mężczyźni zakwaterowani byli w oddzielnych budynkach. Późnym wieczorem kobiety w piżamach wchodziły ze swoich pokoi, zbierały się, leżały na łóżkach i na podłodze z kawą, herbatą i ciasteczkami. Po raz pierwszy powiedziałam głośno o planowanym samobójstwie i byłam zdumiona późniejszą salwą śmiechu. Okazało się, że nie byłam oryginalna. Jedna z nas opowiadała, że ​​wyobrażała sobie swoją śmierć w pożarze (ale bez większych oparzeń), jak leży w swoim łóżku, ubrana w najlepszą koszulę nocną, a przystojny strażak próbuje ją reanimować, płacząc nad jej losem.

Wkrótce wszystkie się śmiałyśmy, bo coraz więcej z nas dzieliło się swoimi wyobrażonymi nekrologami i rozpaczającymi (jak miałyśmy nadzieję) krewnymi otaczającymi trumny. Zobaczyłam, że nie jestem sama ani jakoś szczególnie wyjątkowa.

Intuicja innych kobiet działała czasem wbrew mojej woli. Pewnego wieczoru uciekłam w połowie mityngu. Byłam trzeźwa od pięciu miesięcy. Umówiłam się na spotkanie z mężczyzną, z którym kiedyś miałam związek alkoholowy. Gdy wkładałem kluczyk do stacyjki, otoczyło mnie pięć kobiet, dopytywały, dokąd jadę, mówiły, że mogę iść z nimi, gdzie tylko chcę, do kawiarni, do domu, z powrotem na mityng, byle bym tylko nie jechała sama do jego mieszkania. Uznały, że to śliskie zbocze i droga do zapicia. W końcu, jak dziecko, dałam się zaprowadzić do kawiarni.

Nowicjuszki

Pewnego wieczoru na mityng przyszło sześć nowicjuszek. Niezwykłe wydarzenie. Jedna kobieta i ja zabraliśmy je do mniejszego pokoju i zdecydowałyśmy, że na początek opowiemy im o sobie. Co nas przywiodło do AA i co nas tu zatrzymało? Jedna z nowych kobiet zaczęła płakać. W końcu wypaliła się, że miała trzecie poronienie, jej życie jest beznadziejne, a ciało bezużyteczne. Zamierza się upić na śmierć. Jakaś magia zawładnęła tym pokojem, gdy obie powiedziałyśmy, że my też straciłyśmy dzieci. Popłynęły uzdrawiające łzy wspólnych doświadczeń. Nadal czuję gęsią skórkę, kiedy o tym piszę.

Innym razem, podczas warsztatów krokowych, odkryłyśmy, ku naszemu przerażeniu, że każda z nas, czternastu kobiet tam obecnych, była wykorzystywana seksualnie jako dziecko! Nigdy nie zapomnę niemal namacalnego bólu, jakiego doświadczyłyśmy, sposobu, w jaki trzymałyśmy się za ręce i jak płakałyśmy – długo i otwarcie, a dwie z nas dzieliły się informacjami na temat terapii osób z tego typu traumą.

Kilka lat później znowu zmagałam się z uczuciem odrętwienia i braku kontaktu ze swoimi emocjami. Na tym etapie życia, miałam już, stale powiększający się, krąg przyjaciół w AA, niezły kontakt z dziećmi, płaciłam swoje rachunki. („Gdzie indziej”, zapytał jeden z przyjaciół, „dostalibyście brawa za ogłoszenie, że zapłaciliście czynsz, z wyjątkiem mityngu AA?”). Moja sponsorka powiedziała mi, żebym dzwoniła do niej pod koniec każdego dnia, w razie potrzeby częściej, i przechodziła z nią przez całe życie zawodowe i domowe – stres, interakcje ze wszystkimi, urazy … I wreszcie, z jej pomocą, udało mi się zidentyfikować moje uczucia: strach, złość, ból, zranienie, miłość, niepewność, satysfakcję. Wszystkie były sparaliżowane alkoholem przez prawie 20 lat mojego picia i w końcu zyskały etykiety.

Często zadawane pytania na mityngach kobiecych: Czy pamiętasz, jak się kochałaś na trzeźwo? Jak sobie z tym teraz radzisz?

I te przyjaźnie, solidarność z innymi kobietami, tolerancja, inspiracja, zachęta. Zanim alkohol stał się moim kochankiem i wystarczającym powodem do życia, byłam kiedyś artystką estradową i piosenkarką folkową. Na jednym z naszych spotkań rozmawiałyśmy o dawno utraconych marzeniach, pasjach, aspiracjach i składałyśmy sobie nawzajem obietnice, że będziemy stawiać małe kroki, aby je ponownie rozpalić lub znaleźć nowe. Po tylu latach wciąż widzę uśmiechnięte twarze moich przyjaciół z AA, siedzących w pierwszym rzędzie teatru, gdy debiutowałam na trzeźwo. Ja pojawiałam się na ich wystawach sztuki, prezentacjach, recitalach, występach tanecznych, różnych uroczystościach np. z okazji ukończeniach studiów, urodzinach i ślubach.

Nie sądzę, że dałbym radę bez tych kobiet i praktycznej pomocy, którą oferowały w tak wielu dziedzinach mojego życia. „Nienawidzisz prac domowych? Czy wiesz, że M*** sprząta domy, aby z czegoś żyć?”, „Przekonasz się, że będziesz potrzebować badań lekarskich i opieki dentystycznej, wszystkie tak miałyśmy”, „Idziemy na koncert, chcesz do nas dołączyć?”. Nie ma to jak pójść na koncert z grupą przyjaciół, poczuć się częścią rasy ludzkiej, korzystać z możliwości nowego życia, odnaleźć się we wspólnocie.

Mityngi dla kobiet – Wieczny mityng

Jestem w wieku i na takim etapie zdrowienia, że co raz częściej chodzę na pogrzeby moich drogich przyjaciół. Tych, którzy szli ze mną po tej drodze, utwierdzali w postanowieniach, dopingowali w trudnych momentach, cieszyli się moimi sukcesami. Którzy uważali, że sztywność i chrześcijańskie, patriarchalne ramy ruchu AA („Rozdział do Żon” – jakie to obraźliwe! Kiedy AA wreszcie dorośnie i wejdzie w XXI wiek?”), w dużej mierze, należy ignorować. Pamiętali, że na mityngach pojawiają się nowe kobiety, które mogą odejść na zawsze, napić się i umrzeć. Mówili, że musimy tam być, choćby ze względu na nie. Nawet jeśli mamy zatykać uszy i nie zgadzać się na odmawianie Modlitwy Pańskiej. Tak, uczestniczyłem w wielu mityngach inwentury nawołujących do sekularyzacji i neutralności płci.

Mityngi kobiece to dobre dla nas miejsca. Bezpiecznie odnajdujemy się w uzdrawiającym świetle doświadczeń naszych sióstr w zdrowieniu. Nie jesteśmy już same, nareszcie jesteśmy w domu.

Komentarz pod tekstem

Ludzie „zdrowi” nie mają żadnych urazów i nigdy się nie złoszczą. W związku z tym, kiedy się jednak denerwują słysząc o „mityngach specjalnych”, jak to się często zdarza, to tworzą wygodne etykiety, aby usprawiedliwić swoją irytację i krytycyzm. „Kto potrzebuje kobiecych spotkań? Wszyscy jesteśmy tylko alkoholikami”. Pod tym względem my agnostycy, ale też kobiety, osoby LGBTQ+ i inni, mamy podobnie. Jesteśmy krytykowani za to, że spotykamy się z ludźmi o zbliżonych doświadczeniach czy poglądach. Dostaje nam się, bo staramy się znaleźć przyjazną atmosferę, niezwykle pomocną w procesie trzeźwienia”. Bob K.

Mityngi dla kobiet. Tłumaczenie i ilustracja za zgodą administratora portalu AA Agnostica.